Najpopularniejsze produkty

Blog

Budaházy-Fekete Kúria

Dávid Rémusz i jego rodzina przybyli do Erdőbénye w 1996 roku, gdzie ze zrujnowango pałacyku myśliwskiego zbudowanego w 1650 roku wyczarowali dworek. Budynek, pod którą rozciąga się piwnica, stał się centrum ich życia.

Rémusz Dávid

Ta piwnica, nastrój Erdőbénye i całego regionu od początku zrobiły wielkie wrażenie na Rémusie, to przypieczętowało jego los. „Jako dziecko nigdy marzyłem o zostaniu winiarzem. Fakt, że zawsze kochałem naturę, czułem, że będę miał z nią coś współnego, ale tego nie wyobrażałem sobie w najdzikszych snach. Wychowywałem się na wsi, więc praca na roli nie jest mi obca. Kiedy moi rodzice, którzy już wtedy byli wielkimi fanami wina, kupili ten dom, zacząłem bliżej zapoznawać się ze światem wina. Widziałem, jak powstaje, rozmawiałem z winiarzami, chodziłem po winnicach i krok za krokiem zdałem sobie sprawę z tego, że też chciałbym się nim zajmować” – opowiada Dávid Rémus, który przez jakiś czas mieszkał w Ameryce i w Niemczech, ale serce go z powrotem ściągnęło do domu.

W 2011 roku rodzina kupiła swoją pierwszą 5-hektarową działkę na parceli Rány. Trzy lata później dodali do tego 10 hektarów na parceli Szent Mihály. Rémusz wyprodukował swoje pierwsze wino, około siedem tysięcy butelek, w 2013 roku z owoców trzyletniej zaledwie winorośli. Od pierwszej chwili uprawę prowadzi na sposób ekologiczny.

„Miłość i szacunek dla natury przejawiają się nie tylko przy uprawie winorośli, ale także przy przetwórstwie, kiedy to już tylko najpiękniejsze, ręcznie zbierane kiście trafiają do piwnicy. Nie używam dodatków poza siarką i drożdżami, nie stosuję rozkładu enzymatycznego, wolimy czysto fizycznie kształtować wino. Chcę pomóc winu w jego drodze tak, aby to, co trafi do butelki, będzie naturalne też za kilka lat. Uprawiamy żółty muskat, furminta, hárslevelű i kövérszőlő. Do produkcji naszych win używamy wyłącznie własnych winogron, zapewniając w ten sposób całemu procesowi kompleksową opiekę i uwagę ”- opowiada Dávid Rémusz.

„Istnieje ogromny niewykorzystany rynek konsumentów wina spowodowany tym, że ludzie mało wiedzą o winie. Nie wiedzą, jakie wino jest dobre. Wiele razy widzę, że tym, którzy nie są konsumentami wina, świat win wydaje się być mistyczny. Myślą, że się na tym nie znają, chociaż przecież każdy może zdecydować, czy mu jakieś wino smakuje czy nie. I o to przecież chodzi. Lubię pić wino – i wszystkim to doradzam – tak, że jednocześnie otwarte mam 10-15 butelek (przechowywuję je w lodówce). Degustuję je, smakuje – nie smakuje, jak nie to wybieram inne. Na to, które mi będzie odpowiadać, wpływ ma również nastrój, który akurat mam. Daję szansę różnym winom i patrzę jaki mają efekt.